Atak Polaków

Zaniepokojony sytuacją pod Ossowem dowódca 8 DP płk Burhardt-Bukacki jechał z miejsca postoju w Ząbkach do Ossowa, by osobiście pokierować walką. Wydał też rozkaz by dwa bataliony 13 pułku piechoty wyruszyły z poligonu towskiego do Ossowa. Ze względu na znaczną odległość mogły one pojawić się na polu walki dopiero koło godziny 11.00.
Po zlustrowaniu pierwszej linii dowódca dywizji doszedł do wniosku, że bolszewicy wyczerpali już swoje możliwości ofensywne i nawet kontratak prz wadzony ze skrzydła niewielkimi siłami zmusi ich do odwrotu.

Ocena płk Burhardta-Bukackiego była jak najbardziej trafna. Oddział bolszewików mimo włamania się w polskie pozycje pod Leśniakowizną i Ossowem nie miał już siły do kontynuowania natarcia. Dowódca Putna zwrócił się o pomoc do sąsiedniej, prawoskrzydłowej brygady stacjonującej w rejonie Ręczaj i Kolna. Spotkał się jednak z odmową.
w rezultacie oba pułki sowieckie w Ossowie zostały niemal całkowicie odcięte od swoich tyłów.
w wyniku przerwania frontu przez nieprzyjaciela dowództwo 8 DP postanowiło wysłać do Ossowa 3 batalion, który kwaterował w barakach rembertowskich.
Po uzyskaniu tych wiadomości por. Szewczyk pomaszerował ze swym batalionem przez poligon do Ossowa, jego pododdział składał się z dwóch kompanii piechoty i kompanii karabinów maszynowych. Wśród piechurów znajdowało się 80 ochotników wcielonych w szeregi jednostki dopiero w noc poprzedzająca natarcie. Ich wartość bojowa budziła duże wątpliwości. Por. Szewczyk rozkazał rozwinąć się 10 kompanii piechoty ppor. Marchewy na prawe skrzydło, 9 kompanii - na lewo. W centrum ustawił kompanie karabinów maszynowych. Za obu skrzydłami umieścił niewielkie odwody kompanijne.

Gdy 3 batalion zbliżył się do Ossowa, nad tyralierą zagwizdały pociski nieprzyyjaciela. Ochotnicy zaczęli chwiać się i wahać. Widząc to por. Szewczyk zarządził zbiórkę batalionu, ostro złajał opieszałych i jeszcze raz, niczym na ćwiczeniach, rozsypał batalion w tyralierę. Po kilku minutach wzorowo już posuwająca się do przodu tyraliera wyszła polną drogą na zarośla porastające rzeczkę Długą. Co peewien czas por. Szewczyk zatrzymywał batalion, sprawdzał porządek i oswajał ochottników ze świstem wrażych pocisków. W zaroślach spotkał około 60 ochotników z rozbitych na początku walki pododdziałów. Por. Szewczyk oddał ich pod komendę sierżanta Woltyńskiego z 10 kompanii piechoty. Mieli posuwać się w charakterze odwodu za kompanią karabinów maszynowych. Nad rzeczką tyraliera zatrzymała się na chwilę, patrole bojowe przeszły po płytkiej wodzie na drugi brzeg i penetrowały teren. Por. Szewczyk wraz z podchorążym artylerii po przebyciu rzeczki zauwaażył z krzaków z niewielkiej odległości okopującą się piechotę nieprzyjaciela, a na drodze z Ossowa do Turowa maszerujący większy oddział bolszewików. W środku wsi strzelały karabiny maszynowe.
Po zorientowaniu się w sytuacji por. Szewczyk rozkazał: "na mój gwizdek każdy wystrzelić po pięć naboi a następnie ruszyć biegiem przez rzeczkę na nieprzyjaciela!".

Natarcie ruszyło około godziny 11.00. Baterie dały ognia, piechurzy ruszyli rzodu. Kompania karabinów maszynowych przeszła za dowódcą batalionu na mostek. Według późniejszej oceny płk Burhardta-Bukackiego natarcie 3 batalionu było "jedno z najlepiej prowadzonych jakie widziałem na wojnie". Stanowiło ono dla przeciwnika zupełną niespodziankę, toteż zaskoczenie w pełni się udało. Początkowo bolszewicy otworzyli bezładny ogień, ale widząc, że nie robi on wrażenia na brawurowo atakujących Polakach, szybko się załamali. Przemęczeni ponad 7 godzin walką, wygłodzeni i odczuwający brak amunicji, pozbawieni wsparcia odwodów, żołnierze sowieccy rzucili się do ucieczki. Chaos i zamęt w ich szeregach pogłębił celny teraz ogień polskiej artylerii. Za Ossowem Sowieci próbowali stawić opór ale ogień nacierających piechurów zmusił ich do odwrotu. Ale także ogień sowieckich kaemów dał się Polakom we znaki. Poległ sierż. Woltyński, ochotnicy pierzchli z pola walki.

Widząc uchodzącego nieprzyjaciela ruszyły do przodu kompanie 21 pułku piechoty i pododdziały 36 i 33 pułków piechoty znajdujące się w pobliżu wsi. Wszysttkie te jednostki przewaliły się przez wieś i pogoniły w stronę Leśniakowizny. Zamęt w szeregach przeciwnika powiększyły tabory uciekające na łeb na szyje na wschód. Widząc co się dzieje ppor. Wilhelm Kasprzykiewicz z 12 kompanii 47 pułku piechoty uderzył z rejonu wzgórza 102 i południowych krańców Wołomina. Gwałtowwny ogień jego żołnierzy powiększył jeszcze panikę i przysporzył znaczne straty bollszewikom. Kasprzykiewicz pojmał l oficera i 42 żołnierzy, zdobył jeden kaem. W rezultacie Sowieci wycofali się także z Leśniakowizny w stronę Majdanu gdzie zatrzymali się na przedpolu I linii obronnej Polaków. Wieczorem resztki obu puułków 79 Brygady zostały wycofane z frontu. Ich miejsce zajęły oddziały 17 Dywizji Strzeleckiej.

Do polskich bohaterów bitwy należał kpr. Śliwiński z 33 pp, który zaczaił się za chałupą u wylotu Os sowa i wystrzelał obsługę kaemu, a następnie uderzył kolbą karabinową celującego weń krasnoarmiejca, złamał mu rękę i wziął do niewoli.

Po wyparciu przeciwnika z Ossowa i Leśniakowizny zwycięskie pułki polski zatrzymały się i przystąpiły do porządkowania terenu. Zebrały z pola zabitych i rannych, pogłębiły rowy strzeleckie, naprawiły druty kolczaste, przez które przedarł się nieprzyjaciel.

Następnego dnia 36 pułk piechoty został zluzowany przez 13 pułk. Sztab zajął miejsce w zniszczonym walkami Ossowie. Wieczorem po godzinie 22.00 Sowieci podjęli próbę opanowania Wołomina. Odparł ją 47 pp przy wsparciu ogniowym pociągu pancernego Mściciel".

Meldunek sytuacyjny dowództwa Frontu Północnego z 15 sierpnia stwierdzał: "straty poniesione we wczorajszych walkach pod Ossowem i Leśniakowizną wynoszą 60 zabitych i 300 rannych. 36 pułk piechoty: zabity ppor. Świdziński, ciężko rannyy i zaginiony ppor. Haber, zabici ppor. Matarewicz oraz kapelan ks. Ignacy rupka ( ... ). Wzięto około 50 jeńców w tym jednego dowódcę brygady i komisarza. Na przedpolu dość dużo trupów. " Informacja o jeńcach nie była ścisła. Według późniejszych publikacji sowieckich pod Ossowem poległ komisarz polityczny brygady Sankin i zastępca dowódcy pułku 235. Chachanian nie dostał się do niewoli.

W nocy z 15 na 16 sierpnia Sowieci ponowili próbę ataku jednak został on odparty.
Patronaty

Copyright