Jeńcy rosyjscy w Polsce

Jeńcy rosyjscy w Polsce (1920), termin określający jeńców wojennych wziętych do niewoli w Polsce w wyniku wojny polsko-bolszewickiej lat 1919-1920. Fatalne warunki ich przetrzymywania oraz panująca w tym czasie na świecie pandemia grypy spowodowały ich wysoką śmiertelność, co w formie wyolbrzymionej i przeinaczonej wykorzystywane było w Rosji m.in. do tłumaczenia zbrodni katyńskiej.


W pierwszej fazie wojny (1919), kiedy walki nie były intensywne, w Polsce znajdowało się około 7 tys. jeńców rosyjskich, żołnierzy Armii Czerwonej. Przebywali oni w obozach w Strzałkowie, Dąbiu, Pikulicach i Wadowicach. Obozy te zostały przejęte po zaborcach, którzy zbudowali je podczas I wojny światowej. Oprócz jeńców wojennych do obozów tych trafiali także, na czas kwarantanny sanitarnej, uchodźcy z Rosji.


Po Bitwie Warszawskiej 1920 roku do niewoli polskiej trafiła wyjątkowo duża grupa 60 tys. jeńców rosyjskich. Trwające nadal walki na wschodzie powodowały dalszy wzrost liczby jeńców. Ocenia się, że jesienią 1920 roku w Polsce znajdowało się 80-85 tys. jeńców rosyjskich, ulokowanych w wyżej wymienionych miejscach oraz w obozie w Tucholi.


Większość Rosjan trafiła z powrotem do Rosji jesienią 1921 roku, kiedy odbyła się wymiana jeńców - w ramach wymiany do Rosji wyjechało ponad 65 tys. jeńców, a do Polski wróciło ponad 26 tys. jeńców. Doprowadzenie do wymiany jeńców było w dużym stopniu zasługą rosyjskiej działaczki na rzecz praw człowieka - Yekateriny Peshkovej, nagrodzonej później za to przez Polski Czerwony Krzyż[12].


Śmiertelność wśród jeńców rosyjskich


Ze względu na przepełnienie obozów oraz trudną sytuację Polski w tym okresie śmiertelność wśród jeńców w polskich obozach wynosiła 17-20%. Główną przyczyną były wybuchające regularnie epidemie chorób zakaźnych (tyfusu, czerwonki, cholery, grypy). Ogniska chorób pojawiły się w obozach wraz z pierwszymi żołnierzami Armii Czerwonej w 1919 roku.


Pierwsza większa epidemia wybuchła już w 1919 roku w obozie w Brześciu Litewskim, w jej trakcie zmarło ponad 1000 osób. Po opanowaniu epidemii obóz został rozwiązany, a jeńcy rozlokowani w innych obozach.


Największa śmiertelność miała miejsce na przełomie 1920/21, kiedy trudne warunki - zwłaszcza nagłe przepełnienie obozów po Bitwie Warszawskiej - spowodowało ponowny wybuch epidemii.


Strona polska ocenia, że w ciągu trzech lat w polskiej niewoli zmarło 16-18 tys. jeńców rosyjskich - 8 tys. w Strzałkowie, 2 tys. w Tucholi i 6-8 tys. w innych obozach.


Kontrowersje i propaganda polityczna


Kwestia śmierci rosyjskich jeńców w Polsce pojawiła się na forum publicznym po 1990 roku, kiedy Michaił Gorbaczow przyznał się do odpowiedzialności ZSRR za zbrodnię katyńską. Część mediów rosyjskich powróciła do wydarzeń z 1920 starając się w ten sposób usprawiedliwić zbrodnię katyńską. Rozpowszechniane w Rosji opinie wymieniające kilkakrotnie bądź kilkunastokrotnie większą liczbę ofiar śmiertelnych wśród tej grupy ofiar wojny (40, 60 bądź ponad 100 tysięcy) uznane zostały za nieprawdziwe przez wspólny polsko-rosyjski dokument opracowany przez historyków w 2004 roku[2]. Dokument opracowany został przez Dyrekcję Archiwów Państwowych i Federalną Agencję ds. Archiwów Rosji i wydany po rosyjsku pt. "Krasnoarmiejcy w polskom plenu w 1919–1922 g. Sbornik dokumentow i materiałow" (Moskwa 2004). Obejmuje on zestaw 338 dokumentów źródłowych z archiwów polskich i rosyjskich, opracowany naukowo przez archiwistów oraz historyków. Ze strony polskiej udział brali m.in. prof. Waldemar Rezmer i prof. Zbigniew Karpus z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, po stronie rosyjskiej prof. Gennadij Matvejev z Uniwersytetu Moskiewskiego im. Łomonosowa. Według ocen historyków polskich, liczba jeńców rosyjskich przetrzymywanych w polskich obozach pod koniec 1920 r. wahała się od 80 tys. do 85 tys., zaś liczba zmarłych w całym okresie działania obozów wynosiła 16–17 tysięcy, prof. G. Matvejev szacuje liczbę zmarłych jeńców na 18–20 tysięcy.[13].


Zachowane dokumenty oraz świadectwa nie potwierdzają również stawianej przez część Rosjan tezy, że jeńcy byli poddawani celowej eksterminacji przez polskie władze obozowe (masowe rozstrzeliwania). Główną przyczyną śmierci jeńców były epidemie chorób zakaźnych, spowodowane złymi warunkami sanitarnymi w obozach, co z kolei było spowodowane ich przepełnieniem. Zaznaczyć przy tym należy, że w zniszczonym wojnami kraju choroby zbierały obfite żniwo nie tylko w obozach jenieckich, lecz także wśród walczących żołnierzy i ludności cywilnej[13].


Odnotować należy, że śmiertelność jeńców polskich po stronie rosyjskiej była większa od śmiertelności jeńców sowieckich. W obozach sowieckich i litewskich zginęło około 20 tysięcy jeńców polskich spośród ogólnej ich liczby wynoszącej około 51 tysięcy[14].


Obóz w Tucholi


Sprawa, która wywołuje kontrowersje jeszcze obecnie i jest eksponowana przez historyków i publicystów rosyjskich, dotyczy liczby zmarłych w obozie w Tucholi jeńców bolszewickich. Ten problem został podniesiony już w 1921 r., kiedy to w emigracyjnej prasie rosyjskiej ukazującej się w Warszawie, pisano o Tucholi jako o „obozie śmierci", w którym zmarło rzekomo 22 tysiące czerwonoarmistów.

Następnie, zarówno niektórzy polscy jak i sowieccy, a obecnie rosyjscy historycy i dziennikarze często się na te rewelacje powołują. Nie zwracali oni i obecnie nie zwracają uwagi na fakt, czy możliwe jest, że tylu jeńców poniosło śmierć przez tak krótki okres pobytu w Tucholi (od końca sierpnia 1920 do połowy października 1921 r.). Tak wysoka śmiertelność (ponad 2 tysiące osób miesięcznie) musiałaby znaleźć potwierdzenie w dokumentacji wojskowej, władz administracyjnych, lokalnej prasie czy też w sprawozdaniach przedstawicieli polskich i międzynarodowych organizacji charytatywnych wizytujących często obóz jeńców w Tucholi.


W swych twierdzeniach historycy ci nie powołują się na żadne wiarygodne materiały archiwalne. A materiały te, choć rozproszone, zachowały się licznie nie tylko w polskich archiwach. Na ich podstawie można jednoznacznie stwierdzić, że w Tucholi w okresie rocznego pobytu zmarło, w zdecydowanej większości na choroby zakaźne, maksymalnie ok.1950 jeńców bolszewickich. Jest to liczba ponad 10-krotnie mniejsza od poprzednich twierdzeń.


Cmentarze, na których zostali pochowani jeńcy bolszewiccy, zlokalizowane w pobliżu obozów, przez cały okres międzywojenny były otoczone opieką władz polskich. Były one ogrodzone, uporządkowane i ustawiono na nich skromne obeliski. Zakończenie wymiany jeńców między Polską a Rosją Sowiecką nie doprowadziło do zamknięcia działających w Polsce obozów. Istniały one nadal i przebywali w nich internowani, byli wojskowi sojusznicy Polski z okresu wojny na wschodzie, a mianowicie: Ukraińcy atamana S. Petlury, Rosjanie z formacji gen. B. Peremykina i gen. S. Bułak-Bałachowicza oraz Kozacy z jednostek dowodzonych przez esauła Jakowlewa i Salnikowa.

Duża część żołnierzy tych formacji wywodziła się z jeńców bolszewickich, którzy dobrowolnie wyrazili zgodę na wstąpienie do tych oddziałów. Po niepowodzeniach na froncie i samotnej walce oddziały te przeszły w listopadzie – grudniu 1920 r. na polską stronę frontu i następnie zostały, zgodnie z postanowieniami polsko-sowieckich preliminariów pokojowych podpisanych 12 października 1920 r. w Rydze, rozbrojone i internowane w obozach (było ich około 30 tysięcy żołnierzy wraz z rodzinami). Przebywali w nich do sierpnia 1924 r., kiedy to ostatni obóz dla internowanych został w Polsce zamknięty.

Część z nich, ok. 5000 skorzystała z amnestii władz sowieckich i w 1922 i 1923 r. powrócili do swoich domów. Pozostali otrzymali prawo osiedlenia się w Polsce (na prawach obcokrajowców) lub wyjechali do pracy do Francji, czy też Brazylii. Ci z nich, którzy zdecydowali się na pozostanie w Polsce dali początek, istniejącym jeszcze do dzisiaj, koloniom Rosjan i Ukraińców w niektórych miastach kresów zachodnich II Rzeczypospolitej, jak np. w Poznaniu, Kaliszu, Bydgoszczy, Toruniu, Grudziądzu czy też Gdyni.

W okresie międzywojennym grupy te były widoczne w życiu tych miast i dobrze zorganizowane. Byli internowani i jeńcy kultywowali swoje tradycje narodowe oraz religię, wówczas to w miastach Polski zachodniej rozpoczęły działalność między innymi parafie prawosławne. Po wkroczeniu na te tereny w 1945 r. Armii Czerwonej wielu przedstawicieli tych społeczności zostało aresztowanych i wywiezionych do obozów daleko na Wschód, podobnie jak i liczni Polacy z tych terenów. Ci, co przeżyli, powrócili do rodzin i przybranej ojczyzny. Kolonie te istnieją do dnia dzisiejszego i świadczą o tym, że emigranci z Rosji znaleźli w Polsce swoją drugą ojczyznę."
Patronaty

Copyright